OOPS. Your Flash player is missing or outdated.Click here to update your player so you can see this content.
Szopka - historia PDF Drukuj Email

HISTORIA SZOPKI

Szopka z kościoła św. Józefa zasługuje na uwagę głównie ze względu na swoje rozmiary. Składa się na nią 27 figur naturalnej wielkości - Maryi, Józefa, Mędrców ze Wschodu, pasterzy, owiec oraz dromadera. Figurka dzieciątka wykonana jest z wosku. Tłem, tej zatrzymanej w kadrze sceny, jest panorama na około 10 metrów wysokości i 15 metrów długości.

Wystawienie tego wszystkiego jest możliwe wyłącznie w kościele posiadającym niezwykle duże prezbiterium. Właśnie takie posiada świątynia św. Józefa, w której jest ono podniesione na dwunastu stopniach. Żeby pokazać całe piękno szopki, stawia się dodatkowo specjalne rusztowanie, sprawiające, że będące na różnych wysokościach figury są świetnie widoczne z prawie każdego miejsca w świątyni. Dodatkowo od kilku lat wykonuje się iluminacje każdej z figur co jeszcze bardziej dodaje uroku szczególnie gdy szopkę podziwia się wieczorem w półmrocznym wnętrzu świątyni.

 Fundatorem tej niezwykłej szopki był ks. Henryk Paruzel (na zdjęciu obok) - wieloletni prezydent Międzynarodowego Stowarzyszenia Katolickich Esperantystów, autor wielu książek, wydanych głównie na zachodzie Europy, zamordowany w niewyjaśnionych okolicznościach podczas jednego z powrotów z zagranicy.

Wykonania drewnianych figur podjął się rzeźbiarz z Rybnika, autor dwóch ołtarzy w kościele św. Józefa, Franciszek Masorz. Ze względu na olbrzymie środki, jakie pochłaniała stajenka wykonywano ją przez pięć lat (1965 - 1970).

Tylko jedna figurka tego monumentalnego dzieła nie jest tego autora - DZIECIATKO JEZUS wykonane z wosku pochodzi od sióstr zakonnych z Krakowa.

Bardzo często postaciom Bożonarodzeniowych szopek nadaje się regionalny charakter. Od tego schematu starał się odejść Masorz i jego figury starają się przypominać postacie podobne do tych, które nachylały się nad żłóbkiem 2000 lat temu w Betlejem. Trudno nie zauważyć pewnego zgrzytu, gdyż panorama przedstawia zimowy pejzaż, jakby przeniesiony z naszych gór. Trzeba wyjaśnić, że jej znaczna część pochodzi z poprzedniej szopki z lat 30 (obecnie znajduje się w parafii Pomorzowice). Stare płótna zostały uzupełnione dwoma nowymi, co widać wyraźnie, gdyż pierwsza część panoramy jest w tonacji śnieżno - niebieskiej, druga zawiera przewagę brązów i zieleni. Namalowania tak olbrzymich malowideł podjął się Tadeusz Kostrz - były parafianin, autor ściennych scen w kościele św. Józefa.

Aby pogodzić tą zimową panoramę z postaciami, ubranymi bynajmniej nie na mrozy, dekoratorzy szopki, wypełniają prezbiterium 20 choinkami, ozdobionymi lametą. Ustawienie szopki wymaga wiele pracy. Przygotowuje ją co rocznie, przez około tydzień, dziesięć osób. Najwięcej kłopotu sprawia im wciągnięcie panoramy i przyniesienie dromadera (ok. 300 kilogramów), którego niesie sześciu mężczyzn. Obecnie nie jest to tak uciążliwe jak kiedyś , gdyż ta olbrzymia figura wykonana z drewna przez lata zeschła i nie ma już dawnej wagi (30 lat temu dromader ważył ok. 1 tony).

Uważny obserwator zauważy, że trzy postacie nie pasują do pozostałych. To modlący się chłopiec i dwie dziewczynki. Te figury, choć wykonał je ten sam autor, nie pochodzą z szopki. Przenosi się je z ołtarza Matki Boskiej Fatimskiej, a przedstawiają dzieci, którym objawiała się Maryja w Portugalii - Hiacyntę, Łucję i Franciszka. Przeniesiona z tego ołtarza została również postać anioła. Franciszek Masorz chciał szopkę uzupełnić jeszcze o figurę św. Franciszka, który jako pierwszy zaczął budować stajenki. Trudno powiedzieć dlaczego projekt nie został zrealizowany.

DODATKOWĄ "ATRAKCJĄ", z której głównie cieszą się dzieci jest kościółek z dzwonnicą; jej dzwon uruchamiany jest po każdej mszy świętej. Również ruchomy młyn wodny; od 2004 roku z nowej konstrukcji to atrakcja stajenki.

SZOPKA: To monumentalne dzieło zupełnie zmienia charakter bardzo surowej i poważnej świątyni św. Józefa, która w okresie Bożego Narodzenia staje się strojna i wesoła - zupełnie inna od wzorów jej architekta prof. Dominika Boehma. Tak jak kontrowersyjna jest świątynia, tak szopka jednoznacznie wzbudza zachwyt zwiedzających.

Szopkę dostrzeżono także za granicą. Już dwukrotnie brała ona udział w znanej międzynarodowej wystawie Stajenek >Krippina< - w 1984 roku w Monschau koła Aachen (Niemcy) i w 1994 roku w Losheim Hergersberg (Belgia). Szczególnie druga wystawa przyniosła sławę zabrzańskiej szopce. Podkreślano na niej akcenty rodzinne, a te właśnie szczególne są w dziele z kościoła św. Józefa. Masorzowi udało się pokazać radość Maryi i opiekuńczość św. Józefa, który pełen troskliwości, osłaniając żłobek wyciąga nad nim swoją rękę. Te wartości nabierają innego wymiaru, kiedy szopka jest wystawiana w swoim macierzystym kościele. Znajdujący się w prezbiterium świątyni, wykonany przez pracownię Cuberów z Głogówka, witraż poświęcony jest właśnie św. Rodzinie i przedstawia jej losy - narodzenie Jezusa, ucieczkę do Egiptu i nauczającego w świątyni małego Chrystusa. Osiągnięto zatem, chyba niezamierzony, za to wyjątkowy efekt - poza sceną z narodzenia pańskiego, pokazane są dalsze losy świętej rodziny.

[źródło: archiwum parafii św. Józefa]
 
Reklama